|
Anoreksję i bulimię łączy obsesja na punkcie jedzenia. Najpierw u chorego pojawiają się zaburzenia w ocenie rzeczywistości i niezdolność do realistycznego postrzegania własnego ciała. Potem wraz z utratą kolejnych kilogramów ucieka wola życia... Katharina Weber powoli dochodzi w szpitalu do zdrowia po operacji woreczka żółciowego. Patrząc na wymizerowaną i uśmiechniętą kobietę na usta ciśnie się tylko jedno słowo: męstwo. Wprawdzie niesie ono ze sobą duży ładunek patosu, a ostatnimi czasy jego wartość mocno się zdewaluowała, ale właśnie to określenie najlepiej oddaje dzielną postawę Kathariny Weber. Jej córka nie zdołałaby przeżyć dwóch ostatnich lat bez bezgranicznej miłości i męstwa matki, wspieranej mądrymi radami lekarzy. W gruncie rzeczy można powiedzieć, że matka wyruszyła na wojnę o życie dziecka, które wydało wyniszczającą walkę własnemu ciału.
„Jadłowstręt psychiczny (anorexia nervosa) to najgroźniejsza choroba psychiczna wśród wszystkich rodzajów zaburzeń odżywiania. Anoreksja zagraża około 600 tys. dziewcząt w Niemczech między 14. i 18. rokiem życia. Badania dowodzą, że w przedziale wiekowym 14-17 lat tylko co ósmy chłopiec i aż co czwarta nastolatka uważają, że są zbyt grubi“.*
Życie Susanne ciągle wisi na włosku. Może dlatego matka nie potrafi zdusić w sobie poczucia strachu, wstydu, winy i wielu różnych pytań cisnących się jej do głowy. Włosy córki są nadal suche i łamliwe, a dłonie szorstkie i zaczerwienione z braku wystarczającej ilości substancji odżywczych. Jednak najważniejsze, że Susanne znowu zaczęła normalnie jeść i czuje się nieco lepiej. Trzeba chuchać i dmuchać na te małe sukcesy, dlatego Katharina Weber nie chce ujawnić swego prawdziwego nazwiska.
– Od czego by tu zacząć? – zastanawia się. Najlepiej od samego początku. Zatem pewnego deszczowego, wiosennego dnia organizm 17-letniej Susanne po raz pierwszy odmówił posłuszeństwa. Ciałem nastolatki wstrząsały skurcze, a kolejne ataki paniki powaliły ją na ziemię. Karetka pogotowia zabrała dziewczynę do szpitala. – Mój Boże, jeszcze stracę dziecko – szeptała matka.
Lekarze nie potrafili postawić jednoznacznej diagnozy. Nie wzbudziło ich podejrzeń wychudzone ciało nastolatki i nie skontrolowali jej wagi. Również matka nie dostrzegała niczego niepokojącego. A może po prostu nie chciała widzieć choroby córki? Katharinę Weber dręczą wyrzuty sumienia, że była za mało czujna. Całe dni spędzała w pracy i wspinała się po kolejnych szczeblach kariery. Może jej dziecko czuło się samotne, a one tego nie zauważyła?
Susanne wypisano ze szpitala, ale ataki paniki nie ustępowały. Katharina Weber opowiada, że córka żyła w ciągłym strachu przed utratą kontroli nad własnym ciałem. W końcu matka zaczyna chodzić z córką raz w tygodniu do psychologa, ale i on nie potrafi im pomóc. Tymczasem stan zdrowia Susanne systematycznie się pogarsza. – Wtedy wreszcie zauważyłam, że córka niknie mi w oczach – opowiada Katharina Weber. W końcu internista po dokładniejszym zbadaniu Susanne po raz pierwszy konfrontuje matkę z dwoma słowami: anorexia nervosa. Początkowo Katharina Weber sądzi, że chodzi o zwykłą nerwicę, dopiero później rozumie, co dolega córce. – Dotychczas sądziłam, że na anoreksję chorują jedynie modelki, aby sprostać kanonom piękna obowiązującym na wybiegu – wyjaśnia.
Matka jest przekonana, że zwycięży chorobę na własną rękę. Kupuje wagę i mówi do córki: „Od dzisiaj będę chudła kilogram tygodniowo, a ty musisz tyle samo przytyć”. Mijają tygodnie, matka chudnie, a córka razem z nią. Susanne waży zaledwie 36 kilogramów przy wzroście 160 centymetrów. – Łatwo można było obliczyć, ile jej jeszcze zostało życia – mówi Katharina Weber.
„W przypadku anoreksji nie chodzi o przejściowe zaburzenia związane z okresem dojrzewania. Skutki choroby dają o sobie znać przez całe życie: co trzecia osoba cierpi na chroniczne dolegliwości. Anoreksja jest wśród nastolatek schorzeniem psychicznym o najwyższym odsetku zgonów: od 10 do 15 procent dziewcząt umiera w rezultacie następstw choroby.”
Jeden z lekarzy postanawia skierować Susanne na oddział psychiatryczny dla dzieci i młodzieży. Matka czuje się bezsilna i jest zbyt słaba, aby przeciwstawić się decyzji lekarza. Natomiast Susanne całkowicie fiksuje. W geście rozpaczy rzuca się w mieszkaniu na podłogę albo w kałuże wody na ulicy.
Katharina Weber mówi o „bestii” drzemiącej w ciele córki. To chory zakamarek jej osobowości wypowiedział walkę na śmierć i życie zdrowej części organizmu. Bestia drzemiąca w Susanne beszta ją: „Ty gruba, obrzydliwa świnio, przestań się wreszcie obżerać!”. – Dziewczęta słyszą te wulgarne słowa, które by nigdy nie przeszły im przez usta. Można powiedzieć, że anoreksja jest rodzajem schizofrenii – stwierdza matka. Dzisiaj Katharina Weber zdaje sobie sprawę przez jakie piekło przeszła córka. Wtedy nie miała o tym pojęcia i dlatego popełniła tak wiele błędów.
Bolesna terapia
Czteromiesięczny pobyt Susanne na oddziale psychiatrycznym okazuje się wielką pomyłką. Nastolatka wpada w depresję z powodu niewłaściwej terapii i presji wywieranej przez lekarzy. Jeżeli Susanne nie przybiera na wadze pielęgniarki ograniczają jej różne przyjemności – skracają czas odwiedzin, zabierają książki, płyty kompaktowe i robótki ręczne. Pewnego dnia matka znajduje córkę wciśniętą w róg pokoju za szafą. To jedyne miejsce, gdzie dziewczynka nie czuje się obserwowana przez personel szpitalny. Susanne marnieje w oczach i nie reaguje na obecność matki. Pod koniec pobytu w szpitalu nie ma już żadnych pragnień, nawet przestaje mówić o chęci powrotu do domu.
Matka jest bezsilna i nocami nie może zmrużyć oka. W chwilach rozpaczy pragnie, aby jej serce pękło. – Niestety, nie zrobiło mi tej przysługi – stwierdza Katharina Weber. Opowiada, że kiedy dzieci przechodzą przez piekło anoreksji, także rodzice mają swoją Golgotę. Wreszcie dzięki pomocy przyjaciela Katharina Weber znajduje poradnię prowadzoną przez stowarzyszenie specjalizujące się w pomocy osobom cierpiącym na zaburzenia odżywiania. Dopiero tutaj matka uczy się rozumieć podłoże anoreksji. W poradni otrzymuje adres specjalistycznej kliniki, do której trafia Susanne. Rozpoczyna się długi proces rekonwalescencji. Ciągle nie jest zakończony, choć córka już dawno opuściła klinikę.
Katharina Weber cały czas odwiedza poradnię. W ubiegłym roku zagłodziła się na śmierć córka jednej z matek. – Piętnaście osób patrzyło bezradnie na jej rozpacz – opowiada Kartharina Weber. – Człowiek machinalnie próbuje odsunąć od siebie myśl, że anoreksja może także doprowadzić do śmierci mojego dziecka.
„Branża mody, media i reklama nieustannie prezentują zdjęcia chudych modelek i aktorek o doskonałym, szczupłym ciele. Ten ideał piękna oddziaływuje szczególnie na młode dziewczęta, choć nie ponosi wyłącznej odpowiedzialności za powstanie zaburzeń odżywiania”.
Matka próbuje nie obarczać siebie odpowiedzialnością za chorobę córki, ale to pytanie niczym nieproszony gość nieustannie zaprząta jej myśli. (...) Katharina Weber przyznaje, że w przeszłości była „specjalistką od diet odchudzających”. Susanne była mimowolnym świadkiem, jak matka niezadowolona z własnego wyglądu wypowiedziała walkę zbędnym kaloriom i katowała ciało różnymi kuracjami.
Czy to był błąd? – Cóż, jako rodzic popełniamy wiele błędów, ale przecież inni rodzice też nie są bez winy, ale mimo to ich dzieci nie wpadają w anoreksję – tłumaczy Katharina Weber i mości się wygodnie w łóżku. – To dla mnie wielki wyczyn, że zdołałam wszystko opowiedzieć nie zalewając się łzami – stwierdza na zakończenie i bije od niej wielka determinacja do dalszej walki o zdrowie córki.
* Przytoczone cytaty zaczerpnięto z wypowiedzi ekspertów powołanych na wniosek frakcji parlamentarnej Związek 90/Zieloni. Przesłuchanie przed przed komisją ds. rodziny Bundestagu dotyczyło zagadnienia: „Głodówka w społeczeństwie dobrobytu – jakie środki należy podjąć w walce z anoreksją“.
Źródło Onet.pl
|